Podczas kontrolnej wizyty mój lekarz rodzinny stwierdził, że dawno nie robiliśmy morfologii krwi więc wypada to uzupełnić. Badanie od razu wykonałem i umówiłem się na ponowną wizytę. Jak lekarz zobaczył mój wynik to stwierdził, że mam za mała liczbę leukocytów i musimy powtórzyć badanie rozszerzając je o rozmaz. Ponownie wykonałem badanie i znów miałem za niski poziom leukocytów. Lekarz zaczął mnie wypytywać czy dobrze się czuje i czy mam jakieś niepokojące objawy. Oczywiście odpowiedziałem, że jestem zdrowy jak ryba.  No może ostatnimi czasy mam troszkę mniej sił ale to chyba normalne mam 40 lat więc sił raczej nie będzie przybywało. Lekarz przepisał mi jakieś proszki miałem je brać przez miesiąc a później miałem powtórzyć badanie. Lekarz mówił, że być może mam lub miałem jakąś infekcje która może przebiegać bezobjawowo więc należy poczekać. Kolejne badanie wykonałem i okazało się, że poziom leukocytów nie dość że nadal jest za mały to na dodatek spada. Tym razem dostałem skierowanie na USG brzucha. Na USG okazało się, że mam powiększoną śledzionę. Z opisem USG brzucha wróciłem do mojego lekarza który raz jeszcze zlecił mi badanie krwi z rozmazem. Wyniki badania były znów gorsze od poprzednich. Wtedy mój lekarz prowadzący stwierdził, że nie ma na co czekać i napisze mi skierowanie do poradni hematologicznej w trybie pilnym.  Zadzwoniłem do poradni hematologicznej  i umówiłem się na wizytę. Cały czas nie dopuszczałem do siebie informacji, że mogę być na coś chory. Raczej patrzyłem na to w taki sposób, że jak hematolog czyli specjalista od chorób krwi zerknie na moje wyniki to zaraz zauważy, że jestem zdrowy a te wyniki to tylko przejściowe zachwianie.

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież