W końcu przyszedł czas pierwszej wizyty w poradni hematologicznej. Myślałem sobie,że to pewnie potrwa z dwie godzinki i będzie po wszystkim. Ale okazało się zupełnie inaczej. Najpierw musiałem odczekać swoje w kolejce do rejestracji. Mimo, że się rejestrowałem telefonicznie to trzeba było potwierdzić swoją obecność osobiście przy okienku. Odczekałem swoje więcmyślę sobie teraz pójdzie już jak po maśle. Ale znów niemiła niespodzianka. Pani w okienku skierowała mnie do pokoju w którym jest pobierana krew. Jak się okazało podczas każdej wizyty w poradni hematologicznej pobierana jest krew i wykonywane są jej badania. Dzięki temu idąc na wizytę lekarz dysponuje zawsze aktualnymi wynikami. Do pokoju poboru krwi była nie mniejsza kolejka niż do rejestracji. Czekając w kolejce widziałem wiele młodych osób chorych na białaczki. Rozmawiali między sobą o tym ile kto razy miał chemioterapie bądź jak wyglądał przeszczep szpiku. Wtedy powoli zaczęło do mnie docierać, że wszystko jest możliwe i nikt nie jest nieśmiertelny. Po pobraniu krwi została mi już tylko ostatnia kolejka. Kolejka do lekarza. W końcu lekarz wyczytał moje nazwisko i zaprosił do środka. Lekarz zerknął na ksero moich dotychczasowych badań oraz na wynik badania wykonanego w poradni i uzupełnił je informacją o tym, że nie pracuję w warunkach szkodliwych.Następniezapytał czy wyrażam zgodę na wykonanie trepanobiopsji. Zapytałem go co to jest i czy mogę się nie zgodzić. Lekarz mi w kilku dosłownie słowach powiedział, że to badanie jest niezbędne do zdiagnozowania pewnych chorób i, że trochę boli ale dam radę. Tak więc do poradni przyszedłem o godzinie 9 a wyszedłem o 15. U lekarza byłem niecałe 5 min i wyszedłem z ustalonym terminem trepanobiopsji. To był pierwszy moment kiedy zacząłem się obawiać o moje zdrowie. Przecież lekarz miał mi powiedzieć, że jestem zdrowy – przynajmniej miałem taką nadzieję– a nie zapisywać mnie na badanie które jak sam powiedział trochę boli ale wytrzymam.

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież