Białaczkę włochatokomórkową HCL leczy się kladrybiną zwaną również 2CDA. W moim przypadku chemioterapia była podawana raz w tygodniu przez 6 tygodni. W każdy dzień chemioterapii musiałem przyjść na godzinę 8. Pielęgniarki podłączały wenflon i pobierały krew którą od razu przekazywały do badania. Między godziną 9 a 10 przychodziły wyniki badań i wówczas wzywani byli lekarze prowadzący aby podjeli decyzję czy danemu pacjentowi można w danym dniu podać chemioterapię. Jeżeli lekarz stwierdził, że pacjent ma złe wyniki lub ma jakąś infekcję wówczas ustalany był inny termin chemioterapi. Osobą których stan zdrowia pozwalał na podanie chemioterapi pielęgniarki podłączały do wenflona sól fizjologiczną wraz z dodatkiem środków które przepisał lekarz w zależności od rodzaju podawanej chemioterapi. Gdy pozostawało ok. 1/3 soli fizjologicznej wówczas pielęgniarki podłączały właściwy lek czyli w moim przypadku kladrybinę. Gdy kladrybina się skończyła pielęgniarka podłączała pozostałą sól fizjologiczną. W trakcie podawania chemioterapi lub po jej zakończeniu przychodził lekarz prowadzący i przepisywał lekarstwa na nadchodzący tydzień. W moim przypadku były to zastrzyki Nivestim oraz antybiotyk i środek zapobiegający infekcją grzybicznym. Lekarstwa te przyjmowałem przez całe 6 tygodni a miały one zapobiegać infekcją które w związku z obnizona odpornościa łatwo można było nabyć.

Jeżeli chodzi o samopoczucie podczas podawania chemioterapi to w moim przypadku nie odczuwałem żadnych skutków ubocznych. Natomiast jeżeli chodzi o samopoczucie przez okres podawania chemiterapi to nie było najgorzej. Najbardziej odczuwalne było osłabienie. Praktycznie z każdą następną chemioterapią byłem troszke słabszy. Niewielki wysiłek i od razu łapałem zadyszkę ale nie było to dużym problemem ponieważ przez ten okres przebywałem głównie w domu ponieważ jak powiedział lekarz najważniejsze to unikac infekcji a co za tym idzie równiez dużych skupisk ludzi. Kolejnym skutkiem ubocznym był ból nóg. Polegało to na tym że głównie w nocy czułem jak gdyby bolały mnie kości lub mięśnie nóg. Nie był to duży ból ale na tyle drażniący że czasami nie mogłem zasnąć.

Podsumowując w moim przypadku cała chemioterapia nie była bardzo uciążliwa. Z rozmów z pielęgniarkami dowiedziałem się że ludzie raczej dobrze znoszą kurację 2CDA, tylko często łapią infekcję i skutkuje to wydłużeniem okresu leczenia. W moim przypadku udało się nie złapać infekcji ale stosowałem sie do wszystkich zaleceń lekarza i naprawdę unikałem wszelkich sytuacji w których mogłem złapać infekcję. Kupiłem sobie również zgodnie z zaleceniami lekarza maseczkę chirurgiczną i gdy ktoś w domu był chory to ją zakadałem. No i najważniejsze to nastawienie więc głowa do góry bo będzie dobrze!!.

Dodaj komentarz
Kod antyspamowy Odśwież